Mój pamiętnik

Od razu chcę Cię uprzedzić, że nie znajdziesz tu opisów moich sekscesów 🙂 To nie TAKI pamiętnik. To opis zwyczajności, mający posłużyć innym, podobnym mi osobom jako przykład i podpowiedź tego, jak można spisać codzienne myśli i uczucia. Będzie chaotycznie, nierzadko z przekleństwami, czyli życiowo (po mojemu).

Robię to dla siebie i osób, które chcą dołączyć do wyzwania PISANIE PAMIĘTNIKA, do którego i Ciebie serdecznie zapraszam.

Dołącz do wyzwania, klikając w przycisk.

05.10.2022 niedziela
  • ilość godzin snu 5:59 (średnio, ale nie jest źle)
 

Kurwa! Dzisiaj jest jeden z tych dni, kiedy nie można nie kląć! Czego się nie złapię, to spierdolę. Do tego tłuste włosy i odpryśnięty lakier na paznokciach. Nazwałabym ten dzień Dniem Ponuraka (czyli moim). 
Dobra, żeby nie kłamać, są i plusy:

  1. pogoda super, więc popedałuję na rowerze przez park!

  2. zaczęłam pracę w blokach, dodatkowo z minutnikiem.

Co do roweru, to mam już tak łysą przednią oponę, że… O! Wrzucę tu zdjęcie! Ha! Kolejny plus tego durnego dnia.

Ryzyko jazdy z takim łysym kapciem jest takie, że łatwo złapać gumę. 

Dużo jeżdżę i często grzeję, jak porąbana. W związku z tym sporo hamuję. Zresztą! To jest super, tak ostro wyhamować! Ale efek taki, jak na zdjęciu. I tylko ciągle odkładam wizytę u mechanika rowerowego. 

Swoją drogą, ten gościu to dopiero ciekawy widok. I jego warsztat, niczym ze sklepu z różdżkami z Harrego Pottera. I skórzany fartuch! Wyjątkowy widok! 

Może to mnie zmobilizuje do zawiezienia mojego dwukołowca do niego? No nie wiem…

A co do pracy w blokach, to istne odkrycie! A jak to zwiększa produktywność u kogoś tak roztrzepanego jak ja! 

Dobra, nie podniecam się, nim nie sprawdzę przez miesiąc! ADHD jest super, ale to również przekleństwo. Widzę promyczek dla swojego zorganizowania, ale jak napisałam – pożyjemy, zobaczymy.

02.10.2022 niedziela
  • ilość godzin snu 7:04 (jest dobrze :))

Z jednej strony — hahaha! Z drugiej niekoniecznie, bo jak widać, można zrobić dziesięciomiesięczną przerwę w prowadzeniu pamiętnika, a następnie wrócić do niego ot tak. Właśnie wracam. Aż mnie korci, żeby podsumować te miesiące, ale chyba dam spokój, bo robię to na bieżąco w #LIGALETTER W ogóle, to pomysł z takim newsletterem był mega! Siadam do mikrofonu i puszczam wodze… yyy… no języka (nie mówi się tak chyba). Celowo tak to nazwałam, bo nie jest to dla mnie gadka w stylu co mi ślina na język przyniesie, ale przemyślenia i wspominki. Tak właściwie, to jest to odnoga pamiętnika. Prywatno — firmowa, ale u mnie to się miesza. A co do podsumowań, to pewnie skuszę się na koniec roku, bo tak trochę bez sensu robić je w październiku. Ale do brzegu!
Jestem niespełna tydzień po premierze Psychol. Karma, czyli tomu trzeciego i czuję takie zmęczenie, że głowa mała! Ale! Właśnie zaczynam pracę nad czymś, nad czym myślałam przeszło rok i nawet zaczęłam to robić rok temu. Chcę usystematyzować swoją wiedzę i zacząć ją przekazywać innym. Zawsze mnie ciągnęło do pomagania przez nauczanie. Nie wiem, czy to przypadkiem nie pozostałość i wyuczone schematy działania po prowadzeniu sieci knajp. W sumie co za różnica? Czuję potrzebę pomagania od zawsze, a podsycają ją pytania ludzi i westchnienia zachwytu nad tym, co już osiągnęłam. Miłe, ale i zobowiązujące. Nie na zasadzie nacisku, ale po prostu takiego małego ludzika z transparentem w dłoni, na którym pisze: zróbżesz z tym coś! A najlepsze, że ten transparent powiększa się z tygodnia na tydzień tym bardziej że nie ma tygodnia, by ktoś nie pytał o technikalia związane z wydawaniem książek, ich dystrybucją i samym pisaniem. No i jeszcze najczęściej powtarzane pytanie: jak ty to robisz, że tyle piszesz?. Podstawa, to święta godzina”. Tak ją nazwałam, ale dla mnie ona jest właśnie święta. No i powiem to! Tak, wyartykułuję na głos — TWORZĘ KLUB PISARZA!

14.12.2021 wtorek
  • ilość godzin snu 3:15 (jestem zombie)

Drugi dzień od premiery „Psychola”. Książki, która jest furtką dla demonów, które mam w głowie. Prze …

I tutaj urwał się wpis, ale co się dziwić? W końcu umysł po trzech godzinach snu to papka 🙂

13.12.2021 poniedziałek
  • ilość godzin snu 3:15 (jestem zombie)

Dzień premiery książki „Psychol – Początek” tom 1. Niespełna dwa tygodnie (11 dni) do świąt. Wogóle ich nie czuję i jakoś mi się z tego powodu nie chce płakać 🙂 
Tyle planów, tak wiele do zrobienia i tylko doba na to.
Dziś miałam problem ze snem. Nie wiem czy to z powodu premiery książki, czy z przejedzenia. Byliśmy z synem w knajpie „na ramenie” i przejadłam się 🙂
Dostałam od syna komplement – mój ramen ponoć mógłby spokojnie znaleźć się w menu. Miłe, ale to fakt, zrobiłam się niezła w ramenowe klocki. Skromna być nie muszę. W końcu jszcze trochę i będę panią pod pięćdziesiątkę. Poprawka – już nią jestem. Nie płaczę z tego powodu. Na ile lat się czuję? Czy to ważne? Plus mojego wieku jest taki, że coraz więcej rzeczy mogę i coraz mniej się przejmuję tym, że się zbłaźnię, zrobię głupotę. 
Jak to mówi mój znajomy – wyjebane po całości!
Dzień dobry poniedziałku!
6:24 AM

12.12.2021 niedziela
  • nadal bez ćwiczeń, ale (kurde!) jutro premiera mojej 9-tej książki „Psychol” tom 1.  Czuję się „usprawiedliwiona” przed samą sobą.

Dużo dwójek i jedynek w dzisiejszej dacie. Ech. To pierwsza niedziela, kiedy przyjechałam popracować. Dotąd mieszało mi się to i widzę, że wynajem biura jest cudownym podzieleniem tych sfer/ stref życia. Jest czas na dom, bez komputera, maili i całej masy spraw, które doglądałam „z doskoku”. Przeplatałam to z gotowaniem, sprzątaniem i ogarnianiem chaty. Teraz jest podział: w pracy paraca, w domu dom.
Wynajem biura był trochę „na wyrost”, bo nie okłamuję się, dałabym radę robić to z domu. Ale! Chciałam tego i wiedziałam, że te 500 – 600 złotych miesięcznie będzie inwestycją w porządki w moim życiu. Poukładanie tego, co było pomieszane. Podniesienie mojej efektywności, bo w domu NIE UMIAŁAM tego zrobić. I danie sobie przestrzeni, w której mogę pobyć sama z sobą. Piękne uczucie, którego dawno nie zaznałam. Aklimatyzuję się nadal i jaram akwarium, ciszą i spokojem. Przywlokłam sobie starą lampę, z którą wiąże się masa wspomnień. Kiedyś je może tutaj opiszę. W ramach rozrachunku z kłamstwami, których serwowałam sobie całą masę. Od niedawna kultywuję życie w całkowitej prawdzie. Hmmm. Że też akurat w słowie „prawda” zrobiłam literówkę (w wersji papierowej 🙂 ). Pomyślę nad tym. 

Ps. już widzę, że dwie strony papierowego pamiętnika nie są wystarczające na to, co wylewa mi się z głowy 🙂

11.12.2021 sobota
  • bez ćwiczeń (fuck!), ale mam w planie (dojdę do tego!)

Mam biuro! Cieszę się z tego, jak szlag. Wreszcie posprzątane, z regałem na książki. Nawet z akwarium. Mąż się z tego śmieje. Cóż, niech się śmieje. Czuję moc i to, że  to TEN moment. Co on dla mnie oznacza? Kurde, bardzo wiele. Czasami, ostatnio często nachodzi mnie uczucie, że mam nudne życie. Nie podróżuję, nie oglądam cudów świata, taka jestem Monia Staratrata. Pracuję, piszę, rozwijam ten swój świat pisarski  i tyle! Biuro stało się kopniakiem, który mnie zmotywował do zabrania się za odkładane dotąd sprawy. Ten pamiętnik jest jedną z nich. Dziś wyjątkowo zajmuję jedną stronę pamiętnika dodatkowo. Tak sobie założyłam, że będę pisała po jednej stronie w papierowym pamiętniku. Chociaż to może jest głupie założenie. A co, gdy zdarzy się duuużo? A w dupie tam! Wracam do pisania pamiętnika i wiem, że za kilka może kilkanaście lat będę sobie za to wdzięczna.

Dodaj komentarz