Piwnice

Oboje postanawiają ukryć się w piwnicy. Ta staje się dla nich azylem i miejscem ucieczki, odosobnienia. On ucieka z przeludnionego mieszkania, ona od ciągłych awantur w patologicznej rodzinie. W piwnicach mrówkowca zaczynają się podglądać przez dziurę w ścianie. Obojgu podoba się ta zabawa i tylko nie mają śmiałości na to, by poznać się bliżej poza piwnicą.

Przeczytasz jedno z dłuższych opowiadań, które powstało lata temu. Poprawiłam je w 2020 roku i dałam do nagrania Małgosi Gołocie. Teraz w 2022-gim roku poprawiam je po raz kolejny. Zmieniam w nim trochę i rozpisuję niektóre fragmenty. Jeśli jesteś ciekaw, jaka była poprzednia wersja, to zapraszam Cię do wysłuchania audiobooka o tym samym tytule.

To krótka historia spotkania dwojga ludzi, którzy podglądają się przez dziurę w piwnicy. Zainspirowała mnie jedna z piwnic, w której poczułam lęk. Był to długi i ponury korytarz w podziemiach mrówkowca na ogromnym osiedlu dziesięciopiętrowych bloków mieszkalnych. Może dane Ci było „poczuć” atmosferę piwnicy w kamienicy, czy w bloku. Jeśli tak, to wiesz o czym mówię. Pajęczyny, zaduch i woń kurzu, oraz nieruchomego powietrza. Działa na wyobraźnię!

Poniżej czeka na Ciebie pierwszy rozdział opowiadania, by dać Ci przedsmak historii 🙂

Rozdział 1

Karolina

Siedziałam przy biurku, nie mogąc się uspokoić. Ile razy można przerabiać tą samą kłótnię?! On wraca nachlany do domu. Jak zwykle! A ona co tymczasem? Oczywiście będzie wydzierać się na niego przez kolejną godzinę. Może dłużej.

Siedzą w kuchni, a właściwie to on siedzi, a ona chodzi wokoło niego i jojczy. Wyzwiska, przekleństwa. Ech.

Mam dosyć. Biorę bluzę z oparcia fotela, telefon do kieszeni i wychodzę bez słowa z mieszkania.

Co im to daje? Wciąż ten sam scenariusz, jakby ktoś zaciął taśmę ich życia. Cholera, że nie mam kasy, żeby się wyprowadzić. Już dawno bym to zrobiła.

Marta – rzucam w telefon. – Mogę do ciebie wpaść?

Od zawsze wbijam się do niej, gdy starzy zaczynają swoją pyskówkę. Jej numer wybieram odruchowo, nim jeszcze wyjdę z chaty.

Nie dzisiaj, Karola. – Słyszę zduszony głos przyjaciółki w słuchawce. – Mam wolną chatę i Marka na noc. Więc wiesz.

No tak, ma faceta. Skończyły się dobre czasy.

Mogę iść do parku, ale pogoda dziś nie sprzyjała spacerom. Nie widzę przyjemności w szwendaniu się i przemakaniu przy tej okazji.

Zjechałam oplutą windą na parter i zastanawiałam się, co z sobą począć. Wbiłam dłonie w kieszenie bluzy i namacałam… klucz do piwnicy.

Piwnice w naszym mrówkowcu nie zachęcają do zwiedzania. Ani tam przyjemnie, ani czysto. Będąc w nich, każdorazowo czułam się w wąskich korytarzach podziemnych, jak w katakumbach. Brudno, duszno i klaustrofobicznie. No i jeszcze te pajęczyny. Fuj! Jest to jednak jakieś wyjście. Samotnia pod ziemią w ciasnym pomieszczeniu bez okien? Trochę słabo i kojarzy się z grobowcem, ale musiałam się gdzieś podziać. Dziś będzie piwnica.

Otworzyłam drzwi wiodące schodami biegnącymi w dół, a te przywitały mnie upiornym skrzypnięciem. Dreszcz przebiegł mi po plecach. Mimo to pstryknęłam włącznik światła i zamknęłam za sobą drzwi.

Można się pogubić w piwnicznej zawiłości, jednak schodzenie po słoiki i mamine przetwory należało zawsze do moich obowiązków. Dwa razy w prawo, raz w lewo i prosto. Piąte drzwi po lewej. Nasza piwnica była tą przedostatnią.

Odemknęłam kłódkę i stanęłam naprzeciw względnego zagracenia. Dobrze, że mamy chociaż żarówkę na suficie. Pstryknęłam światło i zaciągnęłam drzwi za sobą. Jeśli nawet ktoś przyjdzie do piwnicy, to wystarczy siedzieć cicho, oczywiście zgasić lampę wewnątrz komórki i przeczekać.

Rozejrzałam się po jej wnętrzu. Zakurzone półeczki z zakurzonymi przetworami na ścianach. W kącie kartony, w nich stare książki, a na samym wierzchu jakieś czasopisma. Rozklekotany fotel, który ojciec zobowiązał się kiedyś naprawić, lecz pani wóda stała się dla niego lepszym pomysłem na spędzanie wolnego czasu. Było tutaj jednak cicho, a odgłosy awantury nie przebijały się przez piętra.

Strzepnęłam z fotela śmieci, oraz część kurzu, po czym opadłam na siedzisko, czy raczej wpadłam weń. W sumie może to być całkiem przyzwoity azyl! Trochę posprzątać i będzie w miarę ok. Posprzątam… kiedyś.

Sięgnęłam po pierwszą z góry gazetę, ułożyłam stopy na kartonie i wróciłam do wspomnień, które wiązały się z tym magazynem. Wyblakłe fotki wyblakły, papier pożółkł. Wydało mi się to takie symboliczne, bo miłe wspomnienia również straciły kolory. Kiedyś było normalnie. Pamiętam te spokojne czasy.

Z zamyślenia i zapatrzenia w myśli i wspomnień w nich, wyrwał mnie ostrzegawczy jęk drzwi prowadzących do piwnic. Zerwałam się, zgasiłam światło i przycupnęłam cicho na brzegu fotela. Nie to, żebym się kogoś bała! Nie chciałam po prostu trafić na którąś ze wścibskich sąsiadek. Nie uniknęłabym pytań, a kryjówka byłaby spalona. Na pewno nie omieszkałaby poinformować o swoim odkryciu mojej mamy!

Siedziałam w bezruchu, nasłuchując kroków, a te zbliżały się ewidentnie do mojej piwnicy. Kroki nie należały do starszej osoby. Nie było szurania, krok brzmiał sprężyście i zatrzymał się obok moich drzwi. Czyżby brak kłódki aż tak rzucał się w oczy? A jednak nie. To do komórki obok przyszedł ten ktoś. Odetchnęłam z ulgą.

Do moich uszu dobiegł zgrzyt klucza, odemknięcie skobla, po czym ktoś zrobił trzy kroki do wnętrza pomieszczenia. Pewnie coś weźmie i za chwilę sobie pójdzie. Stało się jednak inaczej. Ktoś, jak ja wcześniej, oświecił światło i zamknął za sobą drzwi. Kolejny dźwięk skojarzyłam z zasunięciem skobla tyle, że od środka.

Siedziałam w bezruchu i czekałam. Światło z sąsiedniego pomieszczenia przebijało przez spore nieszczelności ścianki dzielącej obie piwnice. Wiedziona ciekawością nachyliłam się powoli i zerknęłam w tą szczelinę. Starałam się wykonywać ruchy jak najostrożniej, by nie zdradzić swojej obecności jakimś niechcianym dźwiękiem. Ledwie oddychałam i niewiele widziałam.

Wstałam w zwolnionym tempie i przybliżyłam twarz do szpary między deskami. W pomieszczeniu obok stał chłopak. Tak mi się przynajmniej wydawało. Widziałam kawałek luźnej koszulki, pasek dżinsów i szczupły nadgarstek ręki, a na nim czarne, sznurkowe bransoletki. Tyle udało mi się dostrzec. Stał za blisko ścianki, bym mogła zobaczyć więcej. Ciekawość rosła, a mój nos opierał się już prawie o szorstką deskę. Widziałam, że coś robi, jakby wyciągał z kieszeni jakiś przedmiot.

Nigdy nie fascynowało mnie podglądanie, ale teraz byłam tym faktem podekscytowana.

Widziałam, że chłopak wyciąga telefon i załącza go, bo mignął mi jasny wyświetlacz. Coś w nim sprawdzał, unosząc go do góry, poza zasięg mojego wzroku. W pewnym momencie usłyszałam dźwięki płynące z aparatu. Śmiech, rozmowy i…

O kurde! Czyżby oglądał filmiki pornograficzne?! Po kryjomu w piwnicy?!

Zamarłam z rozdziawionymi ustami, a w uszach zaszumiała pompowana rozszalałym sercem krew.

Stałam niczym słup soli i nasłuchiwałam, starając się rozróżnić dźwięki. Słysząc zgrzyt suwaka, domyśliłam się, że odpina spodnie. Robił to jedną ręką, w drugiej trzymał telefon. Przycisnęłam twarz bliżej desek i teraz właściwie rozpłaszczyłam twarz na desce. I wtedy to zobaczyłam. Mignął mi nadgarstek, jego dłoń i… O kurde!

Zaskoczona wciągnęłam głośno powietrze i zastygłam ponownie na wdechu. Na szczęście nie usłyszał tego, bo zbyt zajęty był masowaniem siebie i oglądaniem pornosa.

Najpierw poczułam szok, a po chwili coś ciepłego połaskotało mnie w brzuchu. Osobnik po drugiej stronie przegrody oparł się o przeciwległą ścianę z cegły, dzięki czemu widziałam wszystko doskonale. Nie twarz, bo tej nie było widać. Spoglądałam na nagie biodra i dłoń, która coraz szybciej przesuwa się po naprężonym penisie. Ta dłoń przyspieszała i robiła to, dopasowując się do coraz bardziej ognistszych dźwięków dobiegających z głośniczka w telefonie. Aktorka w filmie pewnie szczytowała, jęcząc regularnie. Domyślałam się, na co patrzy nieznajomy. Oczami wyobraźni widziałam film i pieprzącą się w nim parkę, może więcej aktorów.

Po chwili biodrami chłopaka wstrząsnął dreszcz, a z główki penisa wystrzeliła biała, gęsta struga. Dłoń spowolniła, leniwie zamknęła się na czubku, potarła jeszcze wierzch przyrodzenia i porzuciła obiekt samogwałtu.

Byłam zszokowana, a równocześnie podniecona, jak nigdy wcześniej. Mięśnie pleców i kręgosłup piekły mnie od trwania w niezmienionej pozycji, lecz nie śmiałam się ruszyć.

Widziałam, jak chłopak odpycha się, odsuwając od ściany i schyla po spodnie. Mignęły mi ciemne włosy, ale nic więcej nie dostrzegłam, bo znów się wyprostował. Zapiął rozporek, a następnie usłyszałam odgłosy szurania. Światło zgasło i zgrzytnął wewnętrzny skobel. Nieznajomy wyszedł z komórki na korytarz, po czym zatrzasnął kłódkę. Pół minuty później do moich uszu dobiegły oddalające się kroki, jęk drzwi wejściowych i nastała cisza.

Opadłam na fotel, wzbijając drapiący w gardło kurz, lecz nie zajęło mnie to w tej chwili. Zapomniałam całkiem o domowym piekiełku. Ba! Zapomniałam o wszystkim poza tym, co przed chwilą dane mi było ujrzeć. Pozostało jeszcze podniecenie nagromadzone w brzuchu przez tych kilka chwil podglądactwa. Zdaje się, że odkryłam swoje nowe, ulubione miejsce – piwnice.

Odczekałam jeszcze jakiś czas w ciszy i w ciemności. Na wszelki wypadek i aby ochłonąć. Kusiło mnie, by zrobić sobie dobrze, ale mnie uległam pokusie. W sumie nie wiem dlaczego. Pewnie przez szok.

Opuściłam piwnicę, po czym wyszłam na korytarz i windą wjechałam na swoje piętro. Najchętniej pochodziłabym po parku, by ochłonąć po tym co widziałam, ale wciąż lało jak z cebra.

W mieszkaniu w moje nozdrza uderzył odór trawionego alkoholu. Matka nie zwróciła uwagi na mój powrót, a mi to pasowało. Zaszyłam się w pokoju, ciesząc się, że tata śpi, bo nie kłócił się już z mamą i panowała cisza. Dzięki temu będę mogła pomyśleć w spokoju.

Leżałam w łóżku do późna w nocy, nie mogąc zasnąć. W głowie wciąż szalały myśli, mózg bombardowała masa myśli.

Kim jest ten chłopak?

Jak sprawdzić przynależność piwnicy?

Sprawdzać? Po co?!

Wiedziałam, że jutro też tam pójdę i miałam tylko nadzieję, że i on tam będzie.

Zboczona jestem? Może.

***

Dawid

Wkurw mnie bierze na przeludnienie naszego mieszkania. Trzy pokoje i ośmioro ludzi w nich. Rodzice, babcia i nasza piątka. Na cholerę było robić tyle dzieci?!

No dobra, nie wyobrażam sobie, żeby nie było mojego młodszego rodzeństwa. Czasami jednak miałem wrażenie, że naszych sześćdziesiąt metrów kwadratowych eksploduje z nadmiaru energii, wydzielanej przez zamieszkałych w nich ludzi. Wiem, inni miewają bardziej przesrane.

Zajmuję pokój z młodszymi bracikami, a starsi z babcią. Rodzice mają mikro klitkę, jako sypialnię. Telewizora nie posiadamy i nawet mi go nie brakuje, chociaż koledzy tego nie rozumieją. Dziewczyny nie mam, ale nie widzę opcji przyprowadzenia żadnej do tak przeludnionego mieszkania. Opadliby ją, jak sępy. Najgorzej radzę sobie z popędem seksualnym, a w wieku dwudziestu trzech lat, przy braku dziewczyny „pod ręką” chce rozerwać jaja! Ciężka sprawa. Łazienka odpada, bo jest razem z ubikacją, a przy takiej ilości odwłoków, ciężko się nawet wykąpać. Zawsze ktoś musi skorzystać.

Na szczęście znalazłem na to sposób. Przełomowym odkryciem dla mnie stała się piwniczka. Pewnego popołudnia mama kazała mi powynosić jakieś maszynki do lodów, do pieczenia chleba i stare garnki, które szkoda jej było wyrzucić, bo mogą się kiedyś przydać. Zawadzały jej w kuchni, więc spakowaliśmy wszystko do kartonu i po raz pierwszy od lat zawędrowałem do podziemia naszego bloku. Trochę dobijające i klaustrofobiczne to miejsce, jednak spokój tu panujący był kojący. Otworzyłem zaduszne pomieszczonko, ułożyłem karton pod ścianą i wsłuchałem się w ciszę, przerywaną jedynie szumem rur kanalizacyjnych. Tak spokojnie i… intymnie! Tak intymnie, że mogę tutaj zwalić sobie konia w spokoju! To była pierwsza myśl, która zabłysnęła mi w głowie, tuż po wejściu do komórki. Zamknąłem za sobą drzwi i uwolniłem się ze spodni. Podnieciłem się błyskawicznie, bo wreszcie mogłem. Po długim czasie bez ulżenia sobie, zabawa fiutem trwała zaledwie minutę.

Od tej pory przychodziłem do piwnicy regularnie ciesząc się z nowego azylu. Nawet zamontowałem zasuwkę od wewnątrz.

E-book i audiobook znajdziesz również na:

Dodaj komentarz