Zakazana TOM 2 cz. 5

Dwa dni i, w sumie, cztery lajwy na TikToku za mn膮. By艂o super, ale potrzebuj臋 ciebie na tych ljwach. Ciebie i Twojego palca 馃檪 Po co? By艣 mog艂a/ m贸g艂 TAPOWA膯 馃榾

Tak, nowe dla mnie medium i nowe na nim zasady.聽

Je艣li mo偶esz, to b膮d藕 o 21-szej, gdzie szeptam poprzedni tom „Zakazana” w ramach #ligaszeptem 馃檪

M脫J TIKTOK

Rozdzia艂 5

Nowe 偶ycie

Mirusiu. 鈥 Zagadn臋艂am j膮 z samego rana. Min膮艂 pierwszy tydzie艅 pracy, w czasie kt贸rego ogarn臋艂am zakres obowi膮zk贸w. 鈥 Wygodnie mi si臋 tutaj mieszka, ale musz臋 mie膰 zameldowanie poza mieszkaniem rodzic贸w i poszuka膰 jakiego艣 lokum dla siebie i Kacperka.

Chcesz si臋 wyprowadzi膰? 鈥 Mirze wyra藕nie nie podoba艂 si臋 ten pomys艂.

Dotychczasowy uk艂ad by艂 idealnym rozwi膮zaniem. Ja pracowa艂am, ona zajmowa艂a si臋 maluchem po szkole. By艂am o niego spokojna, a Mirze opieka sprawia艂a przyjemno艣膰.

Musz臋, 偶eby wyst膮pi膰 o opiek臋 nad Kacprem 鈥 wyja艣ni艂am. 鈥 Bez tego nie przyznaj膮 mi praw.

Porozmawiaj z Adamem. 鈥 Twarz jej si臋 rozja艣ni艂a. 鈥 Mo偶e zamelduje was, jak przed laty mnie.

My tutaj? 鈥 Musia艂am mie膰 g艂upaw膮 min臋, gdy偶 u艣miechn臋艂a si臋 pob艂a偶liwie.

Dla niej to by艂a najwyra藕niej oczywisto艣膰, ja nie wpad艂abym na taki pomys艂.

Uprzedz臋 go o tej rozmowie 鈥 wzruszy艂a ramionami, wracaj膮c do listy zakup贸w, kt贸r膮 w艂a艣nie sporz膮dza艂a. 鈥 A teraz do pracy.

W r臋ku trzyma艂a sztywn膮 podk艂adk臋, na kt贸rej uzupe艂nia艂a wykaz produkt贸w spo偶ywczych. Pewnie pojedzie po nie za nied艂ugo z kierowc膮, ja w tym czasie zajm臋 si臋 sprz膮taniem.

Dla niej ten temat nie by艂 niczym niezwyk艂ym. Ja stresowa艂am si臋, bo oto m贸g艂 znikn膮膰 m贸j kolejny problem. Czy los mia艂by a偶 tak si臋 do mnie u艣miechn膮膰? Da艂by mi rozwi膮zanie i nie chcia艂 nic w zamian? Czy to mog艂oby by膰 tak proste?

Panie Adamie 鈥 zacz臋艂am wieczorem, staraj膮c si臋 wyczu膰 jego nastr贸j. Mimo p贸藕nej pory siedzia艂 przy biurku w swoim gabinecie. Z g艂o艣nik贸w, kt贸re nie rzuci艂y mi si臋 w oczy, s膮czy艂a si臋 cicho muzyka, 艣wiat艂o k艂ad艂o si臋 mi臋kkimi plamami na 艣cianach, pomieszczenie wype艂nia艂 delikatny, pi偶mowy zapach. 鈥 Mira zapewne uprzedza艂a, o co chc臋 poprosi膰 i鈥

Zgoda 鈥 przerwa艂 mi. 鈥 Musisz si臋 jednak przeprowadzi膰 tutaj, do domu.

Tutaj?! 鈥 Rozbawi艂am go, bo pewnie musia艂am wygl膮da膰 na oszo艂omion膮.

Chcesz prawa do ma艂ego, tak?

Tak鈥 鈥 Nadal nie rozumia艂am.

Wi臋c licz si臋 z tym, 偶e przyjd膮 sprawdza膰, jak 偶yjesz i mieszkanie nad gara偶em nie jest zbytnio przekonywuj膮ce.

Rozumiem 鈥 b膮kn臋艂am, cho膰 szok blokowa艂 mi skutecznie zar贸wno m贸wienie, jak i procesy my艣lowe. 鈥 Dzi臋kuj臋.

Prosz臋鈥

***

Kusi艂a mnie ta siksa i to wok贸艂 niej kr臋ci艂y si臋 my艣li.

By艂a cicha, pracowita i cz臋sto si臋 u艣miecha艂a. Nie zagadywa艂a mnie, a nawet niespecjalnie wchodzi艂a w jak膮kolwiek interakcj臋. Po prostu pracownik idealny. Niezauwa偶alnie wype艂niaj膮cy swoje obowi膮zki i nienarzucaj膮cy si臋 obecno艣ci膮.

Z艂apa艂em si臋 na tym, 偶e w niedziel臋 nie mog艂em si臋 doczeka膰, gdy przyjdzie posprz膮ta膰 w kuchni. Wiedzia艂em, 偶e odwiedzi mnie r贸wnie偶 w gabinecie w zwi膮zku ze spraw膮. Los sam wpycha艂 mi j膮 w r臋ce. Przynajmniej tak to sobie t艂umaczy艂em.

Przysz艂a i zacz臋艂a od 鈥瀙anie Adamie鈥.

A gdyby tak powiedzia艂a: 鈥濩o mog臋 dla pana zrobi膰, panie Adamie?鈥

Ja na to: 鈥濺ozbierz si臋 i umyj na kolanach pod艂og臋鈥.

P贸藕niej wzi膮艂bym j膮 od ty艂u…

Rany! Musz臋 przesta膰, bo za chwil臋 b臋d臋 tar艂 wzwodem o sp贸d biurka. Na wszelki wypadek, przysun膮艂em si臋 bli偶ej jego kraw臋dzi.

Czeka艂em, a偶 sko艅czy artyku艂owa膰 pytanie, by si臋 zgodzi膰 i wdro偶y膰 zmiany w jej umiejscowieniu w domu.

Mira poka偶e ci cz臋艣膰 mieszkaln膮 dla was i je艣li nie macie zbyt wiele do przenoszenia, mo偶ecie przeprowadzi膰 si臋 cho膰by dzisiaj 鈥 powiedzia艂em oboj臋tnie maj膮c nadziej臋, 偶e jej ciekawo艣膰 zwyci臋偶y.

Tak si臋 ku mojej uciesze sta艂o. Zapowiada艂 si臋 uroczy wiecz贸r.

Czu艂em, 偶e te zmiany zosta艂y zainicjowane przez Mir臋. I nie spos贸b by艂o nie zauwa偶y膰, jak bardzo ci膮gnie j膮 do, mieszkaj膮cego z m艂od膮 malucha. Wiedzia艂em, co by艂o przyczyn膮. Instynkty macierzy艅skie i strata, kt贸rej do艣wiadczy艂a, jako matka. To dziecko zaspokaja艂o jakie艣 braki. Godz膮c si臋 na propozycj臋 i jej robi艂em tym dobrze. Niech b臋dzie. Kto jak kto, ale Mira by艂a mi bliska.

Dom zbudowany by艂 w kwadracie, z patio w jego wn臋trzu. Zak膮tek dawa艂 prywatn膮 przestrze艅, ale mia艂 jeden szkopu艂, kt贸ry teraz sta艂 si臋 zalet膮. W艂a艣ciwie by艂 to b艂膮d architektoniczny. Mieszkaniem dziewczyny mia艂a by膰 cz臋艣膰 na parterze, kt贸rego 艂azienka posiada艂a okno dachowe, w kt贸re mog艂em zagl膮da膰 z mojego pokoju. Mia艂em widok na prysznic.

Co pi臋膰 minut sprawdza艂em, czy przenios艂a si臋 ju偶 i gdy okienko rozja艣ni艂o si臋 艣wiat艂em lampy, poczu艂em podekscytowanie. Jak szczeniak, czy podgl膮dacz zza firanki.

Z laptopem na szerokim parapecie, przegl膮da艂em w roztargnieniu ulubione miejsca w internecie do momentu, gdy rozb艂ysn臋艂o 艣wiat艂o w 艂azience i w oknie mign臋艂a mi jej posta膰.

Zamkn膮艂em laptop, by blask ekranu nie przyci膮gn膮艂 jej wzroku.

Chcia艂em widzie膰 wi臋cej i lepiej. Lornetka!

Jak wariat pobieg艂em na d贸艂 i jak na wariata, patrzy艂a na mnie Mira. Po chwili by艂em z powrotem w pokoju, z ma艂膮 lornetk膮 w kieszeni.

– Dobra male艅ka, jestem gotowy 鈥 mrukn膮艂em pod nosem, zdaj膮c sobie spraw臋 z niedorzeczno艣ci w艂asnego zachowania.

Czeka艂em i poci艂em si臋 z nerw贸w. Patrzy艂em, jak zdejmuje koszulk臋 i spodnie, wci膮偶 b臋d膮c odwr贸cona ty艂em do okna. Widzia艂em zapi臋cie bia艂ego stanika, a nawet kolorowe kwiatki na materiale jej majtek. Prosta, dziewcz臋ca bielizna na kobiecych kr膮g艂o艣ciach skierowa艂a moj膮 krew w d贸艂 cia艂a.

M艂oda rozpi臋艂a stanik, zdj臋艂a d贸艂 bielizny i rozpu艣ci艂a w艂osy.

Czemu ta idiotka tak maskuje wdzi臋ki? I to jakie wdzi臋ki!

Pochyli艂a si臋, si臋gaj膮c do pokr臋t艂a wody, a ja zjecha艂em wzrokiem mi臋dzy jej po艣ladki.

Oderwa艂em si臋 na chwil臋 od 艣licznych widok贸w, uwolni艂em ze spodni, odsy艂aj膮c je kopniakiem i wr贸ci艂em do podgl膮dania.

Nie pami臋tam, bym robi艂 co艣 podobnego. Mo偶liwe, 偶e gdy by艂em dojrzewaj膮cym szczylem i zapomnia艂em, jakie to przyjemne i ekscytuj膮ce!

Dziewczyna sta艂a z uniesion膮 twarz膮, pozwalaj膮c wodzie obmywa膰 cia艂o. Si臋gn臋艂a po szampon i nala艂a porcj臋 p艂ynu na d艂o艅, kt贸r膮 unios艂a ku twarzy. Pow膮cha艂a, przymykaj膮c oczy. Czy taki sam wyraz twarzy mia艂aby w膮chaj膮c mojego penisa? Mydli艂a w艂osy, dzi臋ki czemu mog艂em podziwia膰 ko艂ysz膮ce si臋 piersi i ich ma艂e sutki.

Nie wytrzymam d艂u偶ej! Chwyci艂em w d艂o艅 kutasa i masowa艂em go powolnymi ruchami. Robi艂em co艣, o czym ju偶 prawie zapomnia艂em. Wali艂em sobie konia, sun膮c wzmocnionym soczewkami wzrokiem ni偶ej. Widokowi czarnych w艂osk贸w mi臋dzy jej nogami towarzyszy艂 pierwszy skurcz w moich j膮drach. Nie chcia艂em ko艅czy膰 czuj膮c, 偶e m贸g艂bym j膮 podgl膮da膰 i ca艂膮 noc. Patrze膰, jak rozprowadza艂a pian臋 z w艂os贸w, myj膮c ni膮 piersi i brzuch. Niczym w filmie erotycznym.

Si臋gn臋艂a d艂oni膮 do ty艂u, ja chcia艂em sta膰 si臋 t膮 d艂oni膮 nurkuj膮c膮 mi臋dzy po艣ladkami. Nabra艂a porcj臋 p艂ynu na palce i zacz臋艂a mydli膰 w艂oski na cipce i g艂臋biej mi臋dzy udami. Robi艂a to powoli i cholernie zmys艂owo. Ja by艂em na skraju.

Nagle zakr臋ci艂a wod臋 i zgarn臋艂a na rami臋 w艂osy, po czym zacz臋艂a je wyciska膰 z nadmiaru wody.

– Nie uciekaj mi teraz z zasi臋gu wzroku 鈥 warkn膮艂em przez zaci艣ni臋te z臋by. 鈥 Daj mi jeszcze chwil臋.

Si臋gn臋艂a po r臋cznik i wyciera艂a cia艂o, piersi si臋 ko艂ysa艂y, moja d艂o艅 na kutasie przyspiesza艂a. W j膮drach mi wrza艂o, ona wyciera艂a plecy i po艣ladki, by si臋gn膮膰 puszystym materia艂em mi臋dzy nogi i wtedy z j臋kiem eksplodowa艂em, tryskaj膮c na 艣cian臋 i pod艂og臋, zaciskaj膮c palce na lornetce. Jeszcze kilka leniwych ruch贸w moich palc贸w, ona za艂o偶y艂a podkoszulk臋 i majtki, po czym 艣wiat艂o w 艂azience zgas艂o.

Nie wiedzia艂em co mnie nasz艂o, ale podoba艂o mi si臋 to. Nie onanizowa艂em si臋 od lat!

Le偶a艂em w 艂贸偶ku czekaj膮c na sen, na szafce obok sta艂a szklaneczka z whiskey, w kt贸rej l贸d roztopi艂 si臋 ju偶 dawno. Nie mia艂em ochoty na alkohol.

A co, gdybym sobie j膮 na jaki艣 czas przygrucha艂 i pou偶ywa艂? Czemu nie? Dziewczyna jest 艂adna, samotna i skorzysta na tym. Finansowo, a mo偶e nawet pomog臋 jej znale藕膰 kiedy艣 lepiej p艂atn膮 i rozwojow膮 prac臋. Na jakie艣 kursy pokieruj臋, chyba 偶e wystarcz膮 jej pieni膮dze.

Oliwia, Oliwi膮, ale czego艣 mi w niej brakowa艂o. Moja etatowa kochanka to bardzo atrakcyjna i zadbana kobieta, ale czego艣 mi w niej brakowa艂o. W rozmowie ciekawa, ale nie porusza艂a tej cz臋艣ci mojego m贸zgu, kt贸ry pobudzi艂a m艂oda. Mo偶liwe, 偶e by艂 to po prostu powiew 艣wie偶o艣ci i nowo艣ci. Mog艂o by膰 i tak, ale nie zamierza艂em si臋 nad tym teraz zastanawia膰. By艂em po orgazmie, uspokojony i syty.

Zobacz臋, jak si臋 potocz膮 kolejne dni. Za stary by艂em na ekscytacj臋. B臋dzie, co ma by膰.

***

Rozw贸j wypadk贸w w ci膮gu ostatnich dni zaskakiwa艂 mnie, a dzisiejsza propozycja Adama by艂a szczytem wszystkiego.

Po mszy ko艣cielnej, przed kt贸r膮 wy艣ciska艂am braci, jakbym nie widzia艂a ich miesi膮ce, a nie pi臋膰 dni, poszli艣my na lody i po raz pierwszy siedzieli艣my w kawiarni, jak pe艂noprawni obywatele. Tak si臋 w艂a艣nie czu艂am! Jak cz艂owiek, a nie jego cie艅. Mia艂am prac臋 i perspektywy na przysz艂o艣膰.

Ja opowiada艂am, jak mieszkam i o samej pracy. Arek i Tomek s艂uchali, wcinaj膮c ogromn膮 porcj臋 lod贸w z bit膮 艣mietan膮 i cieszyli si臋 wraz ze mn膮. Da艂am im sto z艂otych, kt贸rych nie chcieli przyj膮膰 ale ulegli, gdy zagrozi艂am, 偶e nast臋pnym razem nie p贸jdziemy do kawiarni. Wiedzia艂am, 偶e wydadz膮 je m膮drze.

Oni opowiadali o szkole, omijaj膮c temat domu. Wyci膮gn臋艂am wreszcie od nich prawd臋.

Ojciec chla艂 jak zwykle, traktuj膮c mieszkanie, jak hotel. Matka w ci膮gu tygodnia by艂a w mieszkaniu tylko raz, by spakowa膰 wi臋kszo艣膰 rzeczy i si臋 wynie艣膰.

S艂uchajcie ch艂opaki 鈥 zwr贸ci艂am si臋 do nich. 鈥 Oszcz臋dzamy, jak tylko si臋 da i wkr贸tce wyst膮pi臋 o prawa do opieki nad wami wszystkimi.

Patrzyli we mnie, jak w obrazek. Nadzieja, kt贸ra zap艂on臋艂a w ich oczach, mog艂aby ogrza膰 p贸艂 miasta.

Naucz臋 si臋 gotowa膰 i wtedy dostan臋 podwy偶k臋 鈥 powt贸rzy艂am to, o wczoraj rozmawia艂am z Mir膮. 鈥 Znajdziemy jakie艣 mieszkanko i olejemy tych鈥 – Cisn臋艂o mi si臋 na usta s艂owo 鈥瀞kurwiele鈥, ale nie chcia艂am bluzga膰 przy Kacperku. 鈥 Jeszcze troch臋 cierpliwo艣ci!

Z艂apali艣my si臋 za r臋ce i jak cztery sieroty siedzieli艣my, a lody topnia艂y.

Po偶egnanie by艂o r贸wnie gor膮ce, co powitanie.

Wieczorna rozmowa z Adamem鈥 Panem Adamem, poprawi艂am si臋 w my艣lach, zszokowa艂a mnie na wie艣膰 o nowym lokum, do kt贸rego kaza艂 mi si臋 przeprowadzi膰.

W mieszkaniu, do kt贸rego si臋 przenie艣li艣my ponownie si臋 zapowietrzy艂am, bo takich luksus贸w nie zazna艂am dot膮d nigdy!

Mieli艣my zajmowa膰 dwa pokoje z 艂azienk膮 i garderob膮, plus ubikacja. Tylko kuchni nie by艂o, ale o to postanowi艂am dopyta Mir臋. Nie b臋d臋 przecie偶 zawraca艂a g艂owy pierdo艂ami Adamowi. Panu Adamowi鈥

Po u艂o偶eniu Kacperka w 艂贸偶ku i ulegni臋ciu jego pro艣bom, dotycz膮cym telewizji i bajek na dobranoc, posz艂am zmy膰 z siebie dzie艅.

Zaczyna艂am dostrzega膰 ciekawego i ciep艂ego cz艂owieka w swoim chlebodawcy. Adam by艂 przystojny, jak na faceta o tyle ode mnie starszego. Gdzieniegdzie przypruszone siwizn膮 w艂osy, dodawa艂y mu elegancji.

Czyszcz膮c wczoraj szafki kuchenne widzia艂am jak p艂ywa, a silne ramiona m艂贸c膮 wod臋, zagarniaj膮c j膮. Gdy wychodzi艂 z basenu i zawis艂 na chwil臋 na brzegu, podci膮gaj膮c si臋 na p艂ytkach, zamar艂am ze szmatk膮 pod wp艂ywem dziwnego uczucia.

Nigdy nie ogl膮da艂am si臋 za ch艂opakami, nie mia艂am na to czasu, b臋d膮c matk膮 zast臋pcz膮 braci i teraz widz膮c doros艂ego, dojrza艂ego m臋偶czyzn臋, poczu艂am w sobie kobiet臋. Ta kobieta by艂a ciekawa m臋skiego cia艂a.

Teraz, mydl膮c cia艂o i wspominaj膮c p贸艂nago艣膰 Adama, czu艂am gor膮c w brzuchu i na policzkach. Musia艂am dotkn膮膰 si臋 mi臋dzy nogami i zaskoczy艂a mnie przyjemno艣膰, o kt贸rej s艂ysza艂am dot膮d od kole偶anek. One uprawia艂y ju偶 seks, zabawy w艂asnym cia艂em maj膮c dawno za sob膮. Ja nie mia艂am na to warunk贸w. Od lat spa艂am z Kacperkiem i nie wyobra偶a艂am sobie, by poznawa膰 siebie od tej intymnej strony, gdy on 艣pi przy mnie.

Samo dotykanie w艂osk贸w na wzg贸rku by艂o przyjemne, lecz gdy palce zaw臋drowa艂y g艂臋biej, j臋kn臋艂am i przerwa艂am. A co je艣li Kacperek wejdzie?

Wytar艂am si臋, przebra艂am w star膮 koszulk臋 i posz艂am do ma艂ego, postanawiaj膮c pomy艣le膰 o tym wszystkim przed snem.

Dodaj komentarz